Ken Follett — Młot Edenu

Albo Ken Follett się starzeje, zaś poziom jego książek zaczyna niebezpiecznie zbliżać się do poziomu powieści Alistaira MacLeana. Albo ja się starzeję i moja miłość do tego pisarza zaczyna przemijać. „Młot Edenu” to dramat. Głupi błąd goni jeszcze głupszy błąd, bijąc go po głowie trzecim kretynizmem.